Byliśmy dziś z klasą w ZOO
Pan prosił, by nie rozchodzić się
Niegrzecznych zaś, przyrzekł pan
Powrzucać do klatki z lwem
Eee, to chyba żart!
Zosia tylko pogłaskać chce
Andaluzyjskiego psa
Pan już biegnie i wrzuca ją
Prosto w paszczę groźnego lwa
Eee, to chyba żart! Chyba nic więcej
Eee, to chyba żart! Chyba nic więcej
Tak to chyba tylko żart
Taki oto wypływa morał z mojej opowieści
Nie ma tego, co by nie mogło w głowie się pomieścić
Eee, to chyba żart ...
Nie zawsze możesz mieć co chcesz
Choć gonisz tak że brak ci tchu
Gdy wszystko nagle traci sens
Wciąż może być dobrze dobrze dobrze!
Ja to znam
Wciąż może być dobrze dobrze
Gdy nie boisz się nie
Popłyniesz dalej z każdym dniem
Gdzieś gdzie nic nie będzie już dziwić cię
I z każdą chwilą twoje dni coraz mniej realne są
Nie dziwisz się
Tatuaż zdobi twoją pierś
I w twojej głowie pełno tatuaży
Gdy w jednej chwili zmieniasz się
I jest ci tak dobrze dobrze dobrze
I ja to znam
Jest ci tak dobrze dobrze
Gdy nie boisz się nie
Popłyniesz...
A kiedy nagle kiedy
Nagle zbudzisz się
To nie będziesz wcale ty
To nie jesteś już ty...
Popłyniesz...
Wciąż przed oczami mam jej drobną twarz
W kącikach ust uśmiechu ślad
I ten jej
Spojrzenia pełen wiary blask
Mówiła w życiu najważniejsza jest
Ideałów czysta moc
W swych snach
Z wiatrem ścigała się co noc
Dokąd odeszłaś
Moja piękna
Co z tobą stało się
W swe siły zbyt ufna
Zgubiłaś drogę
Nocą
Bezsenna
Zlękniona dniem
Czasem myślę
Że wciąz gdzieś jesteś tu
Na wyciągnięcie dłoni
Słyszę jak te oto słowa szepczesz mi
Nie pytaj czy znalazłam szczęście swe
To bez znaczenia już
Co dziś
Co dziś zostało z twoich słow
Dokąd odeszłaś
Moja piękna
Co z tobą stało się
W swe siły zbyt ufna
Zgubiłaś drogę
Nocą
Bezsenna
Zlękniona dniem
W środku lata
Bez pożegnania słow
I teraz pewnie gdzieś
Stoisz na rozstajach dróg
Jak kiedyś nic nie jest już
Wiem , że jeszcze nadejdzie taki dzień
[mhmhmh]
W tłumie przechodniów całkiem przypadkiem ujrzę cię
Dokąd odeszłaś
Co nagle z tobą stało się
[ Piękna]
Co nagle z tobą stało się
[ Piękna ]
Zgubiłaś drogę
Nocą
Bezsenna
Zlękniona dniem
Tak nagle zniknęłaś
W środku lata
Bez pożegnania słow
I teraz penie
Gdzieś stoisz na rozstajach dróg
Bez ciebie
Nic nie jest już
Tak jak kiedyś...