Ten chłopiec od dawna był chory na miłość
Do pewnej kobiety wciąż niewzruszonej
Tak bardzo ją kochał i tak nieszczęśliwie
W śmiertelnej chorobie gotowy i oddany

To był tylko moment
Nie wiedziałam czy będzie żył
To był tylko moment
Już nie miał sił, nie miał sił

Spytacie pewnie co z tą kobietą
Do prawdy czuje się doskonale
W swym pięknym pałacu podłogi wykleja
Umarłych Rycerzy fotografiami

To był tylko moment...


W gorącej fali zanurzasz się
Beznamiętnie, swobodnie aż do dna
Twe dłonie błądzą nieprzytomne
Smakują niedotykalny świat

W mieście podwodnym wszystko inne jest
Inny odnajdziesz w sobie stan
Wolno odradzasz się, odnawiasz głód
W podwodnym, jednym z wielu miast

Ta wolność, która wibruje w nas
Nieugięta, aczkolwiek czasem śni
Jak echo wraca każdego dnia
By w zwątpieniu dodać nowych sił

W mieście podwodnym wszystko inne jest
Inny odnajdziesz w sobie stan
Wolno odradzasz się, odnawiasz głód
W podwodnym, jednym z wielu miast

W gorącej fali zanurzasz się
Beznamiętnie, swobodnie aż do dna...