Skłamałam skłamałam
Z palca wyssałam
Skłamałam ot tak całkiem niewinnie
Byś chwilę był mój byś tylko był przy mnie
Nie dowiesz nie dowiesz nigdy się
Co prawdą co prawdą a co kłamstwem jest
I nim cokolwiek teraz ci powiem
Najpewniej znów zmyśliłam to sobie
Bezczelenie znów kręcę
Skruszona nie jestem
O nie w ogóle nie czuję się winna
Niebyłabym sobą gdy byłabym inna
Nie byłabym sobą
Nie była bym ?
Nie dowiesz nie dowiesz nigdy się
Co prawdą a co kłamstwem jest
Już sama w swych kłamstwach gubię się
Nie liczę się z nikim
Niczego nie wstydzę
Kłamstw kto kłamstw raz nauczony jest
Kłamstwem kłamstwem ma skażoną krew
Na kłamstwie swoje życie budować chce
Skłamałam skałamałam
Dlaczego wciąż uciekasz?
W ciemności kryjesz twarz?
Czy ktoś ci zrobił krzywdę?
Czy może sam z sumieniem swym
Nie wiesz jak sobie radzić?
Wierz mi, wierz mi
Coraz niżej się stacza
Ten, kto nie umie wybaczać
Jedno ci muszę przyznać
Królewską dumę masz
I kto z nas jest teraz winny
Komu z nas za wszystko to
Co stało się przyjdzie płacić?
Wierz mi, wierz mi
Coraz niżej się stacza
Ten, kto nie umie wybaczać
Wierz mi, wierz mi
Coraz niżej się staczasz
Wierz mi, czasem warto wybaczać
Wierz mi, wierz mi
Coraz niżej się stacza
Ten, kto nie umie wybaczać
Byliśmy dziś z klasą w ZOO
Pan prosił, by nie rozchodzić się
Niegrzecznych zaś, przyrzekł pan
Powrzucać do klatki z lwem
Eee, to chyba żart!
Zosia tylko pogłaskać chce
Andaluzyjskiego psa
Pan już biegnie i wrzuca ją
Prosto w paszczę groźnego lwa
Eee, to chyba żart! Chyba nic więcej
Eee, to chyba żart! Chyba nic więcej
Tak to chyba tylko żart
Taki oto wypływa morał z mojej opowieści
Nie ma tego, co by nie mogło w głowie się pomieścić
Eee, to chyba żart ...